
SŁABIZNA W MEMORIALE
W Górzycy 9 maja 2026 roku, z okazji kolejnego memoriału Mateusza Podlipskiego, wyszliśmy na boisko w dość eksperymentalnym składzie. W ostatniej chwili wypadli Oleś, Dziubek i Lupi. Dwaj pierwsi z powodu kontuzji, a trzeciego wyłączyła nieplanowana zmiana w pracy.
Wśród zdrowych zostali: Tomala, Grzeniu, Górek, Pałka, Yura, Żaba, Junior, Cinek i zapożyczony Michał. W żadnym meczu nic nie wychodziło. Była niedobra gra, złe podania, głupie straty i niepewne interwencje. Zbiór tych składowych spowodował, że przegraliśmy wszystkie mecze grupowe. Pocieszeniem jest strzelona jedyna bramka w grupie, której autorem był wyciągnięty z trybun Michał. Zajęcie piątego miejsca dało nam szansę zagrania w meczu o nieostatnie miejsce. I ten mecz już należy opisać.
Zagraliśmy z drużyną Trucker United ze Słubic, ale śmiało można powiedzieć, że do Słubiczan tym zawodnikom daleko. Jakoś zaciągali obcym slangiem. Po analizie wyników grupowych, bukmacherzy dawali niewielką przewagę nam, bo trakerzy stracili o dwie bramki więcej. Wynikało z tego, że mieli jeszcze słabszego bramkarza od naszego. Ale czy to możliwe? Okazać się to miało za 15 minut. Na mecz wyszliśmy bojowo i pewni siebie. Od razu zamknęliśmy przeciwnika w okolicy ich pola karnego. Przez dłuższą chwilę mieliśmy przewagę i piłkę pod kontrolą. Trakerzy bronili się sprytnie, ale piłkę wybijali na oślep. Pierwszą szansę na gola zmarnował Żaba, który po wyklepaniu akcji, minimalnie kopnął obok słupka. Potem szansę miał Grzeniu, gdy był sam przed bramkarzem. Piłkę jednak mu zagrano za wysoko i nie zdołał jej skierować w światło bramki. Po dłuższym naszym naporze, przeciwnik ruszył z obrony do ataku i już pierwszy zakończył się by golem, gdyby Tomala bronił jak w meczach grupowych. Tym razem wyszedł szybko przed napastnika, a ten trafił go w rękę i gola nie było. Za chwilę uratował nas po raz drugi, gdy wybił bardzo celny strzał na róg. Niesamowita metamorfoza w wykonaniu naszego goalkeepera. Z takim bramkarzem można walczyć o zwycięstwo. Więc podbudowani formą gracza w łapkach, ruszyliśmy do strzelania goli. Tym razem Junior postanowił stworzyć sytuację, ale pod bramką za bardzo się zakiwał i nic z tego nie wyszło. W końcu Żaba wziął się za rozgrywanie i wespół w zespół z Pałką rozklepali obrońców, jednak Żaba ponownie nie trafił do pustaka. I to się zemściło. Dostaliśmy kontrę i poszli na nas we dwóch na jednego, i pokonali Tomalę. Czy to koniec? Nawet najwierniejsi kibice na trybunach już opuszczali głowy. Jedynym, który jeszcze wierzył był Kąkol. Zagrzewał naszych do walki i śpiewał pieśni kibicowskie. To chyba ruszyło serca oldBOYS-ów, bo już po chwili Michał mocno nastrzelił Grzenia, który przystawiając stopę wyrównał. No i zanosiło się na serię rzutów karnych. Przeciwnicy nie chcieli strzelać karnych więc ponownie ruszyli z atakiem i ponownie ich zatrzymał Tomala. Tym razem popisał się piękną paradą i pofrunął w kierunku okienka, by wybronić mocny strzał. W tej formie wierzyliśmy, że wybroni nam karniaki. Zostało kilkanaście sekund do końca meczu więc wszyscy zaczęli o nich myśleć. Tylko Michał o nich nie myślał. Przeprowadził ostateczny rajd i precyzyjnym strzałem w długi róg zdobył zwycięskiego gola. W ten sposób wygraliśmy dziewiąte miejsce.
Wyniki:
Metal Art Krześnica - oldBOYS 2:0
XP01 Rokitno Amazon - oldBOYS 4:0
FC Sun Gorzów Wlkp. - oldBOYS 1:0
Żywczyki Górzyca - oldBOYS 3:1 (Michał)
oldBOYS - Trucker United 2:1 (Grzeniu, Michał)